Wprost – pieniądze, zlecenia i dziennikarskie egzekucje.

Wszystko wskazuje na to, że w polskich mediach w latach 2012-2015 działała zorganizowana grupa o charakterze wymuszeniowo-rozbójniczym. Dziennikarze-cyngle bezwzględnie niszczyli firmy i ludzi, którzy nie chcieli współpracować z ich wydawcą lub których niszczenie zlecał ich wydawca Michał Lisiecki. 

Tych, którzy płacili milionowe stawki, najczęściej prezesów spółek skarbu państwa, opisywano jako rewelacyjnych i wspaniałych menadżerów. Tych, którzy opierali się – bezwzględnie niszczono. Dzisiaj „Gazeta Wyborcza” ujawnia mechanizm wyciągania pieniędzy od właściciela Amber Gold i jego współpracę z pseudo-dziennikarzami, którzy jak okazuje się z nagrań w pełni współpracowali z Marcinem Plichtą i od niego dostawali materiały na Michała Tuska.

Nie było żadnych dziennikarskich śledztw Sylwestra Latkowskiego, redaktora naczelnego „Wprost”, nie było żadnej dziennikarskiej niezależności. Były ordynarne ustawki służące wyciąganiu milionów złotych od Amber Gold. To jasno pokazuje po co Michał Lisiecki – biznesmen, który dorobił się za czasów SLD i w powiązaniu z układami biznesowymi tej formacji – zatrudnił byłego gangstera specjalizującego się w wymuszeniach rozbójniczych i kierowaniu rosyjskimi gangsterami, Sylwestra Latkowskiego. Co doskonale widać w stenogramach ujawnionych dzisiaj nagrań obaj tworzyli zgrany duet: „Lisiecki załatwia kasę – Latkowski wykonuje wyrok”. Między nimi jest pełna komunikacja i nie ma wątpliwości, że zlecenie Lisieckiego, któremu płaci Plichta, jest ewidentne.

Dokładnie tak jak robił to Latkowski w czasach swojej mrocznej przeszłości. Bandy Latkowskiego, zarówno ta złożona z rosyjskich przestępców, jak i ta zbudowana z „dziennikarzy śledczych” nie miały litości. Obie biły tak, żeby nie zostawiać śladów. Nóż został zastąpiony przez dziennikarskie pióro. Metody zostały te same: pomówienia, zaprzeczanie oczywistym faktom, niszczenie ofiar kiedy domagały się elementarnej uczciwości. Opisywaliśmy to w ciągu ostatnich lat wiele razy. Przykład Amber Gold pokazuje jeszcze, że kiedy klient przestał płacić albo powinęła się u noga nic nie stało na przeszkodzie aby go „dobić”. Kiedy Plichta nie był już w stanie płacić został dobity przez cyngli-dziennikarzy, którzy wcześniej brali od niego papiery i odbierali instrukcje co mają robić.

Od lat ujawniamy i opisujemy fakty związane z działalnością w mediach grupy medialnej o charakterze wymuszeniowo-rozbójniczym. Opisane dzisiaj przez ”Gazetę Wyborczą” fakty i nagrania pokazują to, co pisaliśmy od dawna – mamy do czynienia ze świadomym i celowym wykorzystywaniem dziennikarstwa do pozyskiwania gigantycznych pieniędzy. Kiedy opisaliśmy gangsterską przeszłość Sylwestra Latkowskiego zostaliśmy przez niego oskarżeni o kłamstwa, a część środowiska dziennikarskiego stanęła za nim murem. Warto dodać, że zarówno sam Latkowski jak i pozostali cyngle z jego bandy byli przez lata wspierani i legendowani przez takie osoby jak Andrzej Skworz, właściciel „Press” i samozwańczy moralizator, lansujący i wspierający ludzi, którzy nigdy nie powinni pracować w mediach.

Po kilku latach procesu jaki wytoczył nam Latkowski okazało się, że wszystko co o nim napisaliśmy było prawdą – od sprowadzania rosyjskich bandytów, wymuszeń, składania fałszywych zeznań, aż po ukrywanie się w Rosji będąc poszukiwanym listem gończym przez polski wymiar sprawiedliwości. Warto dodać, że takich akcji we „Wprost” było dużo więcej. Kiedy prezes Totalizatora odmówił zapłacenia kilku milionów złotych był systematycznie niszczony i pomawiany na łamach „Wprost”. Już po tym jak Wojciech Szpil odmówił wydawcy Michałowi Lisieckiemu płacenia nieuzasadnionych milionowych kwot na łamach „Wprost” ukazało się siedem artykułów obrzucających go pomówieniami. W tym tekst, który ukazał się w trakcie konkursu na prezesa napisany przez Cezarego Łazarewicza, jednego z wiernych współpracowników Latkowskiego.

http://wpolityce.pl/gospodarka/189622-ujawniamy-w-jaki-sposob-wydawca-wprost-probuje-wplynac-na-wynik-konkursu-na-stanowisko-prezesa-totalizatora-sportowego

Podobnie było w wypadku PKP, którego prezes zawiadamiał o próbach wymuszeniowych. Prawda o tym, co dzisiaj ujawniono na nagraniach Lisiecki – Plichta jest gorsza niż niszczenie Michała Tuska zaplanowane i wykonane za pieniądze Amber Gold a wykonane przez byłego bandytę, który przekształcił się w dziennikarza śledczego Sylwestra Latkowskiego. To tylko wierzchołek góry.

Gdyby kogoś interesowało więcej szczegółów o działalności starej i nowej bandy Latkowskiego i Lisieckiego to polecamy inne teksty:

https://gkraport.com/2013/09/08/sylwester-latkowski-podejrzany-o-morderstwo-prokuratura-wznawia-sledztwo/

https://gkraport.com/2013/09/20/teksty-we-wprost-za-pieniadze/

https://gkraport.com/2013/10/16/metody-wprost/

https://gkraport.com/2013/10/25/czarne-miliony-wprost/

https://gkraport.com/2013/11/26/cyniczna-gra-wprost-o-kase/

https://gkraport.com/2015/02/16/grupa-medialnych-zwyrodnialcow/

https://gkraport.com/2014/06/26/skladywegla-i-wprost-czyli-marzenie-o-weglowym-orlenie/

W załączonej tabeli pokazujemy jak ewoluowało „Wprost” i postawa dziennikarzy, czyli od wspierania Marcina Plichty, OLT i Amber Gold kiedy płacił im miliony aż po jego krytykę kiedy nie miał czym płacić i szedł na dno.

ambergold_tabela_publikacji_wrpost_i_twitter-kopia 2