Łazarewicz cyniczny kłamca

Ponieważ tak zwana post-prawda jest obecnie obiektem zainteresowania wielu ludzi chcieliśmy pokazać jak gangsterskie dziennikarstwo prowadzi do celowego i świadomego tworzenia i rozpowszechniania kłamstwa.

Od wielu lat zarówno nasza firma MDI jak i my sami, Maciek Gorzeliński i Rafał Kasprów, jesteśmy ofiarami kłamstw, pomówień i niezliczonych manipulacji ze strony Cezarego Łazarewicza, byłego dziennikarza „Wprost”.. Jego ostatni wpis na nasz temat na FB polubiło i udostępniło wielu ludzi nie mających świadomości, że szerzą kłamstwa podane im świadomie i celowo przez autora.

Piszemy to po to, aby pokazać jak łatwo można dać się nabrać medialnemu oszustowi, dzięki czemu być może ktoś inny uniknie podobnej sytuacji.

2 marca 2014 roku, Cezary Łazarewicz opublikował na łamach „Wprost” obszerny artykuł „Czarny PR MDI”. Napisał w nim „Proces, który PZU wytoczył właśnie firmie MDI, będzie precedensem bo ujawni brudne metody, jakie stosują niektóre agencje PR; anonimy, pomówienia i kłamstwa”. W tekście zamieszcza wiele nieprawdziwych lub zmanipulowanych informacji.

To co pisał o nas we „Wprost” Łazarewicz okazało się kłamstwem a sprawa o jakiej pisał zakończyła się prawomocnym wyrokiem nie potwierdzając żadnego, podkreślamy żadnego, z pomówień Łazarewicza.

6 lutego 2017 roku prawomocnym i ostatecznym wyrokiem sąd apelacyjny oddalił ostatecznie powództwo Andrzeja Klesyka i PZU. Nic z tego co pisał Łazarewicz nie znalazło potwierdzenia w faktach. Przeciwnie zarówno treść wyroku jak i sam proces wystawia bardzo dobre świadectwo działalności MDI.

Mimo wielkich starań Łazarewicza nigdy nie wykazano ani „anonimów”, ani czarnego PR, ani kłamstw rzekomo popełnionych przez MDI.

Cezary Łazarewicz przemilcza fakt, że jego artykuł okazał się zawierać oszczerstwa co prawomocnie stwierdził sąd. Nigdy nie przeprosił i nie sprostował nieprawdziwych informacji zamieszczonych przez siebie i wielokrotnie powielanych.

Zdecydowaliśmy się zrobić ten wpis ponieważ Łazarewicz ponownie opublikował wpis dotyczący nas powtarzając kłamstwa obalone przez sąd prawomocnym wyrokiem.

Poniżej opisujemy kilka przykładów kłamstw i manipulacji Łazarewicza.

Łazarewicz, styczeń 2017 roku: „Trzy lata temu opisałem metody pracy byłych dziennikarzy Rafała Kasprowa i Macieja Gorzelińskiego, którzy zajmują się teraz czarnym PR. Firmy od czarnego PR wynajmuje się, gdy się chce kogoś skompromitować lub komuś zaszkodzić.”

Wyrok Sądu: „Natomiast przy braku wykazania przez stronę pozwaną innych działań spółki opisanej w artykule prasowym oraz osób działających w jej imieniu, brak podstaw to sformułowania tezy, iż przedstawienie zarzutów dotyczących przetargu miałoby stanowić ,,czarny PR’’.

Komentarz MDI: Zarówno prawomocny wyrok sądu w naszej sprawie z PZU jak i wyrok pierwszej instancji w procesie przeciwko Łazarewiczowi (oddalone powództwo, obecnie w apelacji) stwierdzają, że żadnego „czarnego PR” prowadzonego przez firmę MDI nie było. Przeciwnie, sąd w pełni potwierdził legalność, otwartość i rzetelność naszego działania. Żadna z firm dla jakiej pracowaliśmy nigdy nas nie wynajęła w tym celu, a my nigdy nie zajmowaliśmy „czarnym PR”. Twierdzenia Łazarewicza są jednym z wielu oszczerstw pod naszym adresem.

2. Łazarewicz: „W swoim tekście (jest w załączniku) opisałem jak MDI próbowali wywrócić wart miliard złotych rozstrzygnięty już przetarg na informatyzację PZU. Wkroczyli do akcji, gdy okazało się, że to nie polski potentat Asseco, z którym byli po słowie, będzie informatyzował ubezpieczyciela. Jedynym sposobem było skompromitowanie samego przetargu i doprowadzenie, by został powtórzony.”

Prawomocny wyrok sądu: „Zwrócić też należy uwagę, iż dokument ten zawiera zarzuty dotyczące przetargu organizowanego przez PZU SA , który był uznawany za jedną z największych transakcji na rynku informatycznym, a zatem PZU SA musiało liczyć się z tym, iż podmioty trzecie mogą formułować zarzuty co do prawidłowości przetargu. Ewentualne zatem rozpowszechnianie tego rodzaju dokumentu nie może być uznane za działanie oceniane negatywnie, zadaniem adresata dokumentu było co najwyżej rzetelne udzielenie informacji w celu odparcia zarzutów.”

Komentarz MDI: Nic o czym pisał Łazarewicz jako negatywnych wydarzeniach w świetle prawomocnego wyroku sądu nigdy nie miało miejsca. Przeciwnie jak ocenił sąd przygotowaliśmy naszemu klientowi rzetelne informacje w formie raportu.

3. Łazarewicz: „Kasprów z Gorzelińskim kolportowali wśród dziennikarzy anonimowe kwity o tym, że był to jeden wielki przekręt. Ale robili to na tyle nieudolnie, że na ich trop wpadł zarząd PZU, który na gangsterskie metody poskarżył się ówczesnemu ministrowi skarbu.”

Prawomocny wyrok sądu: „Precyzując, wskazać należy, że powód Andrzej Klesyk, pomimo tego, że wiedział kto jest autorem dokumentu pt. „Informacja dotycząca nowego systemu informatycznego w PZU” i zaniepokojony był tym, że rzekomo MDI „kolportuje” przedmiotowy dokument wśród dziennikarzy, nie podjął stosownych kroków prawnych zmierzających do wykazania transparentności i prawidłowości przeprowadzenia przetargu, a następnie wystąpienia przeciwko MDI z żądaniem zaprzestania rozpowszechniania informacji mających szkalować dobre imię PZU SA. Z pewnością nie można stwierdzić, że wystarczające było skierowanie pisma do MDI z prośbą o wyjaśnienie, czy to właśnie MDI kolportuje te „niewygodne” materiały. Zupełnie nieprzekonywujący jest podany przez powoda Andrzeja Klesyka argument, zgodnie z którym brak było możliwości wytoczenia powództwa o ochronę dóbr osobistych w związku z zarzutami stawianymi PZU SA co do transparentności przetargu, z uwagi na brak informacji co do tego kto jest autorem materiału. Z zebranego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że prezes PZU SA wiedział, kto jest autorem notatki. O fakcie tym świadczą zeznania zarówno Marcina Piaseckiego – dziennikarza, któremu pozwani przekazali dokument, jak również Michała Witkowskiego – rzecznika prasowego PZU SA, a w końcu przesłuchanie samego Andrzeja Klesyka”.

Komentarz MDI: Nigdy nie było dystrybucji „anonimowych kwitów” jak twierdzi Łazarewicz. Przeciwnie wyrok sądu potwierdza, że Cezary Łazarewicz i tygodnik „Wprost” (sponsorowany pieniędzmi PZU, spółki skarbu państwa) twierdzili nieprawdę obrzucając nas pomówieniami tylko po to aby zaciemnić obraz nieprawidłowości w firmie sponsorującej „Wprost”.

4. Łazarewicz: „ciesząca się złą sławą MDI”.

Wyrok sądu: „W odniesieniu do zarzutu , iż spółka ,, cieszy się złą sławą’’ należy wskazać ogólnie ( z uwagi na brak legitymacji czynnej powodowej spółki) , iż strona pozwana nie przedstawiła żadnych dowodów, co do których można byłoby sformułować tego rodzaju ocenę. ,, Cieszenie się złą sławą’’ jest określeniem pejoratywnym, wymaga zatem od dziennikarza wykazania, na czym opiera tego rodzaju ocenę. Zauważyć przy tym należy, iż nie chodzi tu o subiektywną ocenę dziennikarza pod adresem jakiegoś podmiotu, ale o powoływanie się na fakt istnienia w powszechnej opinii negatywnej opinii na temat jakiegoś podmiotu. Sformułowanie ,, cieszenie się..’’ zakłada bowiem pewną powszechność negatywnej opinii ( ,, złej sławy’’) . Wymagałoby to zatem od pozwanych wykazania, iż w powszechnej opinii opisywany w artykule prasowym podmiot cieszy się złą sławą, a nie tylko wykazania, iż według autora artykułu podmiot ten należy oceniać negatywnie.”
Komentarz MDI: nasza firma działa już prawie dwie dekady. Przez ten czas otrzymaliśmy wiele pozytywnych rekomendacji dotyczących naszej działalności ze strony amerykańskich, francuskich, polskich i brytyjskich międzynarodowych koncernów. W tym czasie bywaliśmy pomawiani, ale w każdym z tych wypadków przepraszani. „Złą sławę” wytworzył i rozpowszechniał sam Cezary Łazarewicz oraz jego redakcyjny szef – z niechlubną przeszłością kryminalisty skazanego za: wymuszenia, fałszerstwa, oszczerstwa i rozboje.

5. Na zakończenie chcielibyśmy pokazać jeszcze jedną z brudnych metod Łazarewicza. Aby potwierdzić swoje tezy Łazarewicz fałszuje treść cytowanych dokumentów. W taki sposób w swoim artykule np. uzasadniał tezę, że przygotowana przez MDI analiza była przekazana anonimowo. W swojej publikacji cytuje obszerną treść oświadczenia jakie sporządził inny dziennikarz jakiego określa zupełnie na wyrost „świadkiem koronnym”. W toku procesu okazało się jednak, że z cytowanego oświadczenia Łazarewicz wyciął kluczowe zdanie, które brzmiało:
„Ani R. Kasprów i M. Gorzeliński nie zastrzegali przy tym anonimowości czy poufności”.
Komentarz MDI: Bezczelnie i cynicznie Łazarewicz usunął zdanie, które obalało jego tezy i potwierdzało, że nie posługiwaliśmy się anonimowym materiałem a nawet nie zastrzegaliśmy anonimowości. W naszej ocenie mamy do czynienia ze sfałszowaniem dokumentu aby miał on cechy dla nas negatywne choć w istocie całkowicie zaprzeczał tezom Łazarewicza.
6. W styczniu 2017 Cezary Łazarewicz poinformował, że wygrał proces z MDI. Ponieważ kłamstwo aby być skuteczne zazwyczaj zawiera elementy prawdy Łazarewicz podparł się faktem oddalenia powództwa w procesie jaki został mu wytoczony ale pominął treść i uzasadnienie wyroku jakie było dla niego nieprzychylne. Dlaczego więc wygrał Łazarewicz z MDI i co w zasadzie wygrał?
Sąd oddalił powództwo ponieważ Łazarewicz przekonał sąd, że w swoim artykule być może nie pisał o firmie MDI (!). Trudno w to uwierzyć? Tak, Łazarewicz uzyskał oddalenie powództwa w sprawie swoich tekstów o MDI ponieważ istnieje kilka spółek o podobnej nazwie. Jedną z nich jak napisał sąd w uzasadnieniu może być Media Doradztwo Informacje (obecnie Bridge) – firma jaka pracowała dla PZU w czasie kiedy swoje artykuły publikował Łazarewicz a „Wprost” przyjmowało od PZU dziesiątki milionów złotych za reklamy.
Wiemy, że rzeka kłamstw jaką od lat wylewa na nas Łazarewicz nigdy się nie skończy.

Post prawda, fake news, to wszystko eufemizmy. Nazywajmy rzeczy po imieniu: kłamstwa i manipulacje. To jest arsenał metod Łazarewicza. I nie ma to nic wspólnego z prawdziwym dziennikarstwem.