(Nie) Polski uran

Na łamach “Gazety Wyborczej” ukazał się ważny tekst o geopolitycznej pozycji Polski w 21 wieku. Tekst raczej smutny.
“Świat z Donaldem Trumpem. Witamy w spokojnym, prorosyjskim świecie.” to niezwykle ważny artykuł napisany przez świetnego publicystę prof Klausa Bachmanna. 

“W Niemczech ukazały się już pierwsze artykuły o konieczności opcji nuklearnej dla Niemiec, jeden z posłów CDU mówił o tym publicznie. Rosyjskim mediom się to nie podobało. W ten sposób wycofanie się Amerykanów przyczyni się do szerszej proliferacji atomowej i tym samym do większej niestabilności na całym świecie. W wyniku tego za kilka lat możemy zobaczyć, jak Niemcy staną się państwem atomowym. Między atomową Europą Zachodnią i Rosją będą współistniały mniejsze, słabsze, biedniejsze państwa, które będą wystawione na szantaż militarny i na destabilizację ze strony Rosji bez możliwości skutecznego odstraszania.” – napisał Klaus Bachmann w artykule umieszczonym na czołówce “Gazecie Wyborczej”. 

Warto przyjrzeć się temu czego w tej publikacji nie ma a co naszym zdaniem stanowi jej ważne uzupełnienie czyli sposobowi w jaki sposób Polska pozbawiła się sama szansy na możliwość posiadania atomowego straszaka decydującego o geopolitycznej pozycji w 21 wieku.  

W wyniku działania reaktorów Ewa i Maria w Polsce zgromadzono ponad 700 kg wysoko wzbogaconego Uranu (highly enriched uranium HEU). O utrzymanie tych zasobów na terenie kraju zgodnie decydowały się wszystkie rządy od czasów Adama Gierka. Wzbogacony Uran stanowił “produkt uboczny” pracy głównie reaktora naukowego Maria w Świerku pod Warszawa. Żeby wyjaśnić wątpliwości nie chodzi o “odpady” nuklearne ale o wzbogacony Uran dokładnie taki jaki jest niezbędny do budowy bomby atomowej. Dzięki temu Uranowi od lat 70 Polska pozostawała w gronie 10 państw potencjalnie mogących zbudować własny potencjał nuklearny w krótkim okresie czasu. Określany jako “weapons-usable nuclear materials” zgromadzony w Polsce stanowił jeden z największych, poza mocarstwami posiadającymi broń atomową, potencjalnych zapasów materiału nuklearnego o znaczeniu militarnym na świecie. Amerykańskie instytucje bezpieczeństwa oceniły, że Uran zgromadzony w Polsce wystarczył do zbudowania 28 ładunków nuklearnych. Rosyjskie Rosatom określił liczbę możliwych do wyprodukowania ładunków nuklearnych na ponad 30. 

Od 2008 roku do października 2016 zostało przekazanych do Rosji 700 kg wzbogaconego Uranu. Wywożenie zgromadzonych zapasów nuklearnego surowca na dużą skalę nastąpiło w wyniku zawarcia umowy w roku 2008 pomiędzy Donaldem Tuskiem a Władymirem Putinem. W 2009 roku wywieziono w sumie 251 kg wysoko wzbogaconego Uranu. Kulminacja transportów, w sumie 450 kg w 5 transportach (samochodem ze Świerku potem pociągiem do Gdańska a następnie drogą morską do Murmańska i dalej koleją do Mayaku) nastąpiła pomiędzy październikiem 2009 a kwietniem 2010 roku. Po tym okresie zmieniono strategię przenoszenia Uranu i był on przewożony drogą lotniczą na pokładzie rosyjskiego AN -124 cargo, co jest jedną z pierwszych w historii operacji przewożenia wzbogaconego Uranu pomiędzy państwami (zazwyczaj wykorzystuje się drogę morską lub kolejową). Ostatnie 11 ładunków, w sumie na 61 kg, zostało przetransportowanych drogą lotniczą z Gdańska bezpośrednio do Rosji już po objęciu włądzy przez PiS. 

Przyśpieszenie procesu wywożenia Uranu z Polski nastąpiło po wizycie w Pradze prezydenta Baraka Obamy w 2009 roku i odbywało się pod wspólnym rosyjsko – amerykańską nadzorem. Proces ten zakończył się pod koniec ubiegłego roku całkowitą likwidacją zasobów Uranu oraz taką modernizacją reaktora Maria, w wyniku której nie produkuje on już paliwa pozwalającego na wykorzystanie do celów militarnych.

Nie piszemy tutaj o środkach przenoszenia wzbogaconego Uranu do celów militarnych gdyż w pełni zgadzamy się z Klausem Bachmannem, że w tym wypadku nie chodzi o to czy kraj dysponuje rakietami, samolotami i łodziami podwodnymi ale o potencjał odstraszania wynikający z tego ile, jakich i gdzie ładunków nuklearnych posiada lub może posiadać. W wypadku Polski środki przenoszenia czy to F16, samolotów czy ładunków plecakowych nie były decydujące w takim stopniu jak sam fakt posiadania ponad 700 kg wzbogaconego Uranu pozwalającego na skonstruowanie polskiej broni nuklearnej jakiej kontrukcję rozważano już w latach 70. 

“W sytuacji, w której Stany Zjednoczone wycofują się z Europy i kilka dużych państw zachodnioeuropejskich i Rosja będą dysponować potencjałem jądrowym zdolnym do wielokrotnego uderzenia, położenie państw nieatomowych między nimi będzie faktycznie przypominać rodzaj „kondominium niemiecko-rosyjskiego”. Nie dlatego, że te państwa będą ingerować w politykę wewnętrzną Polski, lecz dlatego, że wszyscy – w tym każdy polski rząd – będą musieli uwzględnić interesy tych największych graczy w swojej polityce zagranicznej i gospodarczej.

Dlatego każdy przyszły polski rząd, tak samo jak rządy wielu mniejszych państw środkowoeuropejskich, będzie o wiele bardziej prorosyjski niż w przeszłości – i to zupełnie niezależnie od tego, z jakich partii się będzie składać. Prorosyjska polityka zagraniczna będzie bowiem gwarancją utrzymania się u władzy i zachowania pełnego pola manewru w polityce wewnętrznej.” – pisze Bachmann.
Opisujemy w jaki sposób, bez praktycznie żadnej debaty politycznej i dyskusji nad militarnymi konsekwencjami pozbycia się polskiego Uranu, doszło do tego, że znaleźliśmy się w sytuacji gdzie Niemcy mają opisywany przez Bachmanna ruch pozwalający na zbudowanie potencjału atomowego tymczasem Polska już nigdy tego nie zrobi, całkowicie zmieniając swoją pozycję strategiczną w całym 21 wieku. W zgodnej opinii amerykańskich i rosyjskich ośrodków zajmujących się bezpieczeństwem atomowym polska klasa polityczne wypełniła znakomicie swoją rolę a nawet, jak w październiku 2016 stwierdził czołowy ekspert z USA, “inowacyinie” podeszła do problemu pozbycia się Uranu pozwalającego na budowę potencjału nuklearnego.