Pożegnanie Króla Balu czyli płacz mediów za pieniędzmi Klesyka

Odwołanie Andrzeja Klesyka zbiegło się dzisiaj z publikacją raportu NIK o prywatyzacji CIECH. Raport stwierdza zbyt niską wycenę CIECH przez Skarb Państwa i PZU oraz brak premii za kontrolę. Kluczowa w transakcji CIECH była postawa PZU, które sprzedało swoje akcje na wezwanie inwestora za 31 zł co umożliwiło przejęcie kontroli nad tą firmą. Szokujące jest to, że ING na dwa miesiące przed decyzją PZU wyceniało akcje na 38 zł, mimo tego PZU postanowiło sprzedać je za 31 zł bez premii za kontrolę. Sami pisaliśmy o tym wcześniej ale warto zwrócić uwagę, że nikt w mediach tego jednak jakoś nie drążył. Dlaczego?

W ciągu 8 lat działalności prezesa Klesyka akcje PZU nie poszły w górę, rynek się nie zwiększył a wręcz zmniejszył, kupiony bank przejmowany był “na górce”, inwestorzy wcale nie pokochali PZU. Mimo tego media chwaliły, dlaczego?

W 2012 roku przetarg na informatyzację PZU został nazwany publicznie przez prezesa innej giełdowej firmy jako “nie transparentny” i “nie uczciwy”, a firma zadeklarowała, że gotowa była dać lepszą ofertę cenową ale jej to uniemożliwiono w skutek działań Andrzeja Klesyka. I co? Nic. Nikt w mediach nie zadał pytania, nie poszedł tym tropem, nie sprawdził faktów.

Jak to możliwe, że media w ciągu ostatnich 8 lat tego wszystkiego nie widziały tylko opisywały prezesa Andrzeja Klesyka wyłącznie jako najprzystojniejszego biznesowego guru z najbujniejszą czupryną?

Odpowiedź jest prosta i wszyscy w Warszawie ją znają. Andrzej Klesyk, pieniędzmi PZU, płacił gdzie się dało: reklamy, wkładki, dodatki, akcje sponsorowane, maratony i przede wszystkim nagrody dla najlepszego prezesa jakie uwielbiał odbierać osobiście. Andrzej Klesyk sponsorował wszystkie najważniejsze dziennikarskie bale, nagrody, “Press”, nawet turnieje golfowe dla wybranych dziennikarzy jakie dla niego organizował “Press”. Otrzymał od mediów dziesiątki nagród przyznawanych przez kolejne “niezależne” jury i setki bałwochwalczych publikacji, płacił nawet czynnym zawodowo dziennikarzom wprost żeby lobbowali dla niego. “Wprost” przez lata dosłownie dusiło się od pieniędzy swojego największego sponsora. Przez lata opłacał ludzi jacy ułatwiali mu kontakt z mediami i politykami. Licząc na zachowanie stanowiska w ostanim czasie sponsorował kierowany przez wynajętego PR-owco-dziennikarza “think tank” budujący relacje z prawą stroną w tym z nieświadomą tego kto i na czyje zlecenie organizuje spotkanie kandydatką na premiera i obecnym prezydentem. Wszystko z pieniędzy PZU.

Warto jednak pamiętać, że Andrzej Klesyk nie tylko płacił. O ile płacenie za milczenie mediów, przemilczanie niewygodnych tematów, autocenzurę w redakcjach jest zjawiskiem rozpowszechnionym i moralnie zaakceptowanym w warszawskich mediach to warto zaznaczyć, że Andrzej Klesyk też brutalnie atakował. Uczestniczył w organizowaniu działań jakie skutecznie blokowały ujawnienie prawdy np dotyczących kontrowersji wokół informatyzacji PZU. Wynajęci przez niego prawnicy produkowali zawierające nieprawdziwe i szkalujące informacje notatki wobec krytyków Andrzeja Klesyka, on sam posuwał się nawet do manipulowania Ministrem Skarbu Państwa w sprawach dotyczących informatyzacji PZU. Oswojony przez PZU tygodnik “Wprost” publikował z pełną premedytacją artykuły w jego obronie w oparciu o nieprawdziwe notatki wytworzone na zlecenie Andrzeja Klesyka. W “Press” znikały artykuły powstające w redakcji na temat wydarzeń niekorzystnych dla Andrzeja Klesyka.

Mamy nadzieję, że następcy Andrzeja Klesyka opublikują dla transparentności listę zawierającą kwoty i nazwy redakcji jakie otrzymywały pieniądze z PZU. Niech każdy sam oceni czy to co czytał w mediach w ostatnich 8 latach miało cokolwiek wspólnego z rzeczywistością czy było efektem wytworzonego systemu kolaboracji mediów z politycznym nominantem w najbogatszej spółce Skarbu Państwa. W interesie wszystkich jest to, żeby się tak stało ponieważ zamiecenie tej sprawy pod dywan skończy się wzięciem mediów na smycz przez kogoś już zupełnie innego. Metoda już jest znana i dopracowana a z równą łatwością Królem Balu może stać się kolejny władca budżetu PZU.