Paryż 13.11

Wrogiem fundamentalizmu islamskiego jest oparta na tolerancji, racjonalizmie i indywidualnej wolności cywilizacja Europejska. Terroryści zaatakowali kluby muzyczne, restauracje, stadiony. Symbole świeckiego stylu życia Europy. Po drugiej stronie mamy ludzi budujących państwo oparte nie na sile ludzkiego umysłu ale na religijnym fanatyzmie. To nie przedstawiciel wyśmiewanej chętnie w Polsce cywilizacji multikulti pociągnął w Paryżu za spust kałasznikowa ale religijny fanatyk. W takich chwilach warto sobie uświadomić, że bomby wybuchają też w Libanie, Turcji i Egipcie. Muzułmanom podkładają je terroryści wyznający tą samą wiarę ale budujący państwo oparte na religijnym fundamentalizmie. Największym wrogiem fundamentalizmu jest społeczeństwo oparte na wiedzy, nauce i godności ludzkiej. Takiego wroga się boją. Zamiana wartości europejskich na nacjonalistyczny izolacjonizm broniący tylko tego co „nasze” pod wpływem ataku terrorystów to nic więcej niż realizacja ich planu. Terroryści nie chcą niczego innego tylko wzbudzenia nieufności, ksenofobi i skierowania nastrojów rewanżystowskich przeciwko uchodźcom, którzy uciekają właśnie przed potwornościami zbrodni islamskich fundamentalistów. Nic tak jednak nie ucieszy bandytów z ISIS jak doprowadzenie do rozpadu solidarności europejskiej i politycznej konstrukcji Europy. Nie trudno przewidzieć, że w atmosferze zastraszenia łatwo będzie osiągnąć sukces tym politykom, którzy będą deklarowali „pozbycie się problemu islamskiego”, zamknięcie granic przed bezdomnymi uchodźcami jako rzekomymi symbolami inwazji islamskiej i oczywiście zasypywali deklaracjami zapewnienia bezpieczeństwa poza zmurszałą Europą. Pierwszym wrogiem dla takich nowych politycznych liderów stanie się więc nie fundamentalizm bliskowschodni ale sama Unia Europejska. Zastraszone przez polityków budujących kariery na strachu, odrzucające racjonalizm na rzecz religijnego dogmatyzmu, ograniczające współpracę na rzecz realizacji „własnych narodowych interesów” europejskie kraje są tym co chciałoby widzieć Państwo Islamskie. W europejskim lustrze wojownicy Allaha chcieliby zobaczyć własne odbicie.
Co można zrobić ? Nie ulegać terrorystom. Przeciwnie do pierwszego emocjonalnego odruchu nie izolować się ale prowadzić politykę wzmocnienia solidarności europejskiej na każdym możliwym poziomie w tym solidarnego rozdziału uchodźców. Antidotum na islamski religijny fanatyzm jest budowanie cywilizacji opartej na nauce i racjonalnym myśleniu, które potrafi rozróżniać fakty i dostrzegać różnice. Nie możemy więc skusić się łatwością i rzekomą nieomylnością ideologicznych rozwiązań. Raczej liczyć się z błędami i ofiarami jakie wiążą się ze żmudnym ustalaniem faktów, które powinny kształtować nasze postrzeganie świata. Tak właśnie realizował się europejski postęp, który dzisiaj chce zniszczyć ISIS. Nasze uniwersytety, teatry a nawet dyskoteki i restauracje są redutami obrony naszego świata.
Ale co konkretnie możemy zrobić? Europa może i powinna, wraz z NATO, doprowadzić do unicestwienia ISIS i dyktatorów takich jak Assad. Militarnie jest to wykonalne, nie takie wojny wygrywała szeroka koalicja atlantycka. Zamiast osłabić wzmocni to Europę. Nie można pozwolić na to aby europejskie problemy na Bliskim Wschodzie rozwiązywała Rosja. Należy zapewnić możliwość powrotu do Syrii, militarną ochronę i ekonomiczne wsparcie (Syryjski „plan Marshalla”) obecnym emigrantom jacy przebywają w Europie ale przede wszystkim w Turcji, Jordanii i Libanie. W tych trzech krajach może dojść do konfliktu, który spowoduje tsunami uchodźców jakiego żaden mur nie pokona.
Europa jest atrakcyjna ponieważ przez ostatnie setki lat stworzyła model społeczeństwa opartego na poszanowaniu godności innych ludzi i umożliwienia im swobody działalności ekonomicznej. Również dlatego, że potrafiła docenić, że racjonalizm, nauka i wolność są więcej warte niż dogmatyzm, nieomylność i nieweryfikowalne deklaracje oparte na religijnych objawieniach. Oczywiście droga zamknięcia się w religijno-nacjonalistycznych kokonach zapewni kariery nowej elicie i dlatego jest atrakcyjniejsza dla polityków. Polska jest i tak homogenicznym społeczeństwem bez emigrantów, mniejszości etnicznych i religijnych. Fala jaka nadchodzi i tak poniesie nas dalej w tym kierunku czy tego chcemy czy nie. Jak daleko zależy od nas samych i odpowiedzi na pytanie czy chcemy żyć w świecie gdzie jedyną odpowiedzią na atak islamskich terrorystów jest pogłębianie nieufności wobec innych i zamykanie się przed tym co niesie ze sobą świat, złego i dobrego.