Anonimy, donosy i inwigilacje za czasów ministra Budzanowskiego

Na naszym blogu pisaliśmy wielokrotnie do czego zdolny jest duet archeolog-pianistka. Po sprawie z „pieremyczką” odwołano Grażynę Piotrowską-Oliwę, a następnie Mikołaja Budzanowskiego. Teraz wychodzą na jaw kulisy ich działalności. Dzisiaj „Puls Biznesu” ujawnił jak posługując się anonimowym donosem zawierającym brudne haki na wiceprezesa Mirosława Szkałubę doprowadzono do inwigilowania członka zarządu PGNiG. Robiła to firma detektywistyczna wynajęta przez zarząd PGNiG jakim kierowała przyjaciółka ministra Grażyna Piotrowska-Oliwa. Zdaniem „PB” anonimowy donos, zawierający pomówienia o korzystanie z narkotyków i prostytucji, posłużył Budzanowskiemu nie jako śmieć do kosza ale dokument do… uruchomienia rady nadzorczej a następnie decyzją dwóch członków zarządu do rozpoczęcia inwigilacji. Najciekawsze w całej sytuacji jest to, że Mikołaj Budzanowski mówi dziś, że „inwigilowanie na pewno nie było zalecane przez radę nadzorczą”. Tymczasem Piotrowska-Oliwa twierdzi, że działania zarządu były efektem „zalecenia rady nadzorczej”. Któreś z nich mija się z prawdą. Sprawa jest prosta do weryfikacji. Wszystkie posiedzenia rady nadzorczej PGNiG są nagrywane lub istnieją stenogramy z posiedzeń. Jeśli istnieją jakieś zalecenie lub uchwała rady zalecająca inwigilację to musi znajdować się ona w dokumentach PGNiG. Piotrowska-Oliwa twierdzi równocześnie, że „osobiście jednak w ogóle się tym tematem nie zajmowała” jak i że „jako zarząd musieliśmy wykonać zalecenie rady nadzorczej”. Sprawa jest bardzo poważna. Wystarczy jednak aby jakiś dziennikarz sprawdził czy były jakiekolwiek polecenia o szokującym fakcie inwigilacji kierowane do zarządu ze strony rady nadzorczej bądź ministra Budzanowskiego. Zwracamy uwagę na to, że Oliwa i Budzanowski to była wówczas jedna drużyna, która grała do tej samej bramki i realizowała te same cele. Powoli wychodzą na jaw metody jakimi się posługiwał ten duet. Ciekawe kiedy Cezary Łazarewicz z „Wprost” napisze o tym, jak to biedny Budzanowski i Piotrowska-Oliwa padli ofiarą czarnego pijaru ze strony „PB” a brudne haki jakie rozpowszechniał konstytucyjny minister na wiceprezesa PGNiG wynikały np. z troski o zagrożenie interesów państwa.

http://www.pb.pl/3611159,96255,jak-pgnig-inwigilowalo-wiceprezesa