Sensacje Wprost vs. fakty

We „Wprost” ukazał się artykuł Cezarego Łazarewicza „Znaleźć haki na ministra”. Chcielibyśmy pokazać ilu manipulacji dopuścił się autor tekstu. Zanim jutro przeczytają państwo kolejny odcinek serialu o MDI autorstwa Cezarego Łazarewicza i Sylwestra Latkowskiego warto zobaczyć ile prawdy i sensu było w tym co zostało ogłoszone jako sensacja w ostatnim „Wprost” .

Wprost: „Łazarewicz o MDI: Jak skompromitować ministra” (okładka).

MDI: w całym artykule nie ma jednego słowa, przykładu, cytatu na to aby firma MDI usiłowała „skompromitować” ministra Mikołaja Budzanowskiego. Przeciwnie, w artykule zawarte są informacje świadczące o tym, że próbowano skompromitować MDI poprzez przekazywanie nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji w oficjalnej korespondencji z Ministerstwa Skarbu Państwa.

Wprost: „Znaleźć haki na ministra” (tytuł).

MDI: tytuł silnie sugeruje nieprawidłowości jakich MDI miało się dopuścić rzekomo zbierając „haki”. Tytuł w zasadzie „ustawia” cały tekst, w którym nie ma ani jednego dowodu na takie działania. MDI nie zbierało żadnych „haków” i w całym tekście nie ma ani jednego przykładu zarówno „haka” jak i „zbierania go”.

Wprost: „Minister skarbu Mikołaj Budzanowski próbował dowiedzieć, skąd się biorą wielkie wpływy firmy PR-owej MDI w spółkach Skarbu Państwa. O jej kontrowersyjnej działalności poinformował ABW i CBA.”

MDI: sformułowanie „wielkie wpływy MDI w spółkach skarbu państwa” to w rzeczywistości dwa kontrakty doradcze zawarte na wiele lat przed pojawieniem się ministra Mikołaja Budzanowskiego. Trudno w ogóle odnieść się do tego zarzutu bo jest on komiczny w sytuacji, w której mała firma PR miałaby mieć wpływ na firmy o przychodach setek miliardów złotych. Nastrój grozy jednak został zbudowany. „Kontrowersyjna” działalność jest jedynie teorią lansowaną od kilku tygodni przez jednego dziennikarza: Cezarego Łazarewicza. Poinformowanie ABW i CBA miało miejsce ponad rok temu. Dziennikarz nie napisał ani słowa o tym czym zakończyło się to zgłoszenie. My wiemy. Niczym. Łazarewicz powinien napisać: „Haki Budzanowskiego na MDI nie wzbudziły zainteresowania ABW i CBA”.

Wprost: W czerwcu ubiegłego roku zakończył się wart około miliarda złotych przetarg na informatyzację PZU. (…) Tuż po tym przetargu zaczynają krążyć wśród dziennikarzy anonimowe kwity, które mają skompromitować PZU i Guidewire.

MDI: Nie znamy tych „kwitów”, nie wiemy jaka jest ich treść, autor odmówił nam ich pokazania i odniesienia się. Jedno jest pewne, nie mieliśmy nic wspólnego z dystrybuowaniem tych informacji. Informacje, które jak twierdzi Łazarewicz, były w anonimowych „kwitach” zostały ujawnione albo przez Adama Górala, prezesa Asseco, w oficjalnym liście do premiera Donalda Tuska, jego wypowiedziach prasowych oraz artykułach w mediach w sierpniu 2012 roku.

Wprost: Z nie podpisanego dokumentu można się dowiedzieć, że PZU wybrało droższą ofertę Guidewire’a, zamiast tańszą Asseco.

MDI: Informację tą podał oficjalnie do publicznej wiadomości Adam Góral, prezes Asseco, zarówno w liście do premiera jak i licznych wypowiedziach do mediów. 18 sierpnia „Gazeta Wyborcza”w artykule „PZU faworyzował Amerykanów w przetargu na nowy system?” informuje, że „że źródeł zbliżonych do Asseco wynika, że opiewała ona na ok. 260 mln zł. Tej sumy nie można jednak zestawiać z 449 mln zł, które według PZU zapłacą Amerykanie.” I cytuje prezesa: „Ubezpieczyciel nie uwzględnił naszej ostatecznej oferty cenowej, choć mogła ona być znacznie korzystniejsza od amerykańskiej – mówi Góral.” Najbardziej ukryte anonimowe informacje jakie były w historii polskiej prasy. Łazarewiczowi wystarczyło poszukać w google albo poczytać gazety z przed roku a nie opierać się na plotkach jakiś anonimowych informatorów.

Wprost: Amerykanie informują, że za całą akcją może stać agencja PR założona przez byłych dziennikarzy śledczych – Macieja Gorzelińskiego i Rafała Kasprów, specjalizująca się w wywieraniu wpływu na media. Skąd te przypuszczenia. Guidewire informuje PZU, że przedstawiciel spółki MDI wysłał do nich mailem szczegółowe pytania dotyczące przetargu.

MDI: „Amerykanie” sami sobie tego nie wymyślili. Warto powiedzieć, że dla Guidewire pracują dawni wspólnicy MDI: Piotr Bazylko i Piotr Wysocki. Na marginesie pracują zarówno dla Guidewire jak i PZU. Szkoda, że Cezary Łazarewicz o tym nie napisał no ale „amerykanie informują” brzmi groźnie a Piotr Wysocki i Piotr Bazylko troszkę mniej. Przedstawiciel firmy MDI, który wysłał emial do Gudewire podpisał się w nim imieniem i nazwiskiem. Zrobił to ponieważ chciał uzyskać oficjalnie informacje na temat firmy jaka wygrała przetarg w związku z propozycją współpracy jaką otrzymaliśmy z Asseco. O czym Łazarewicz doskonale wiedział bo sami mu to powiedzieliśmy. Pracownik MDI sprawdzał podstawowe fakty w tej sprawie, które były potrzebne dla przygotowania profesjonalnej oferty w dla Asseco. Informacji nie uzyskał ale za to dał powód dla PR-owców obu firm do podjęcia „akcji”. Na marginesie ów pracownik MDI został zatrudniony niegdyś przez naszych byłych wspólnika czyli Piotr Wysockiego pracujących obecnie dla PZU/Guidewire więc nic nie trzeba było odkrywać.

Wprost: – To pierwsza poszlaka, że za tymi działaniami może stać MDI – mówi dziś Michał Witkowski, rzecznik PZU. Zaraz potem rzecznik dowiedział się od dziennikarzy, że w ich redakcjach krążą nie podpisane kwity o nieprawidłowościach przetargu. – Jeden ze znajomych zasugerował, że materiał ten otrzymał wprost od przedstawiciela MDI – mówi Witkowski.

MDI: Łazarewicz oparł się na informacji jaką rzecznik PZU otrzymał od znajomego, który nawet mu jej nie przekazał tylko „ZASUGEROWAŁ”. Wiarygodność takiej informacji jest zerowa. Jak słabe muszą być jednak inne „dowody” w tej sprawie przekazane przez PZU i innych „informatorów” jeśli taki cytat jest koronnym argumentem za jakimikolwiek nieprawidłowościami ze strony MDI. Podkreślamy, to nie konkretny „Jan Kowalski” ale „jeden ze znajomych zasugerował” komuś kto przekazuje taką plotkę (jak inaczej to nazwać) do zarządu PZU. Warto zauważyć, że jest to jedyna osoba jaka wypowiada się w artykule z imienia i nazwiska oczywiście nie licząc nas. Ale i ta jedyna osoba znana z nazwiska nie mówi tego co wie tylko to co anonimowa osoba jej zasugerowała. Paranoja.

Wprost: PZU próbuje wyjaśnić, czy faktycznie MDI stoi za tą kampanią dyskredytującą, ale współwłaściciele nie odpowiadają na listy .

MDI: MDI otrzymało 24 sierpnia z PZU pismo zawierające zwroty: „do wiadomości PZU doszło twierdzenie osoby trzeciej”, „ponieważ nie przesądzamy czy przekazana informacja polega na prawdzie zwracamy się do państwa” co uznaliśmy za rozsyłany do wszystkich agencji w mieście dokument dotyczący plotek jakie zbiera PZU. Co najważniejsze list PZU dotyczący niepotwierdzonych informacji przychodzi do nas kiedy od ponad tygodnia wszystkie media opisują publiczny spór PZU-Asseco. Wywołany listem prezesa Asseco do premiera Donalda Tuska. W dniu 18 sierpnia ukazuje się również publikacja „Gazety Wyborczej” wywołana tym listem, która zawiera w zasadzie wszystkie informacje jakie interesują PZU. Nie jako anonimy tylko oficjalne wypowiedzi prezesa Asseco bądź informacje innych osób. Z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że pierwsze krytyczne informacje na temat PZU pojawiają się po upublicznienia listu Adama Górala do premiera wiec wszystkie redakcje otrzymały ją jak najbardziej oficjalnie z czym MDI nie ma nic wspólnego.

Wprost: PZU informuje o krążących kwitach i swoich podejrzeniach ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego.

MDI: Andrzej Klesyk wysyła list do ministra Mikołaja Budzanowskiego w dniu 20 września 2012 roku. A więc miesiąc po tym jak we wszystkich mediach biznesowych poinformowano o zarzutach jakie formułuje Adam Góral, prezes Asseco. Listem prezesa Adama Górala zajmuje się już oficjalnie nawet ministerstwo. W tej sytuacji pisanie przez Andrzeja Klesyka o anonimowych notatkach do ministra jest absurdem lub jakąś manipulacją ze strony prezesa PZU. Prosiliśmy aby Łazarewicz przed publikacją wyjaśnił tą sprawę ale jak widać nie miał takiego zamiaru. Jest dla nas jasne, że list ten narusza dobra osobiste naszej firmy i jest prawdopodobnie dowodem pomówienia ze strony Andrzeja Klesyka. Po uzyskaniu informacji o istnieniu takiego listu od razu podejmujemy postępowanie procesowe i domagamy się w oparciu o przepisy o dostępie do informacji publicznej wydania tego dokumentu. PZU odmawia. Sprawa ciągnie się kilka miesięcy i nasi prawnicy są konsekwentnie zbywani przez PZU. Jednocześnie prawnicy MDI podejmują próby otrzymania dokumentu z Ministerstwa Skarbu Państwa. Ostatecznie dokument zostaje ujawniony nam przez MSP w dniu 5 września tego roku. PZU dowiaduje się o tym fakcie, stawia to firmę i jej prezesa w bardzo niekorzystnej sytuacji ponieważ MDI może teraz podjąć kroki prawne i medialne aby wyjaśnić cała sytuację. Tydzień później ukazuje się publikacja Cezarego Łazarewicza, która w całkowicie zmanipulowany sposób przedstawia chronologię zdarzeń i elementarne fakty w tej sprawie. Trudno nie potraktować tego jako próbę narzucenia „narracji” w tej sprawie przez PZU.

Wprost: PZU informuje o krążących kwitach i swoich podejrzeniach ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. Ten pyta prezesów największych spółek sektora energetyczno paliwowego i wydobywczego, czy też współpracują z tą warszawską agencją PR i na czym ta współpraca polega.

MDI: Andrzej Klesyk o rzekomych „kwitach” i swoich podejrzeniach pisze do ministra Budznowskiego 20 września 2012, a więc miesiąc po liście prezesa Górala do premiera Tuska. Miesiąc po tym jak wszystkie gazety napisały o zastrzeżeniach dotyczących przetargu i krytycznych uwagach na ten temat ze strony Asseco. W wyniku ujawnienia zarzutów przez prezesa Adama Górala toczy się już nawet postępowanie w tej sprawie zlecone przez premiera w samym… MSP. W dniu 20 września minister Budzonowski otrzymuje więc pismo, które stwierdza, że „Spółka PZU, jej zarząd i ja osobiście jesteśmy przedmiotem działań mających na celu podważenie naszych kompetencji i wiarygodności”. Pisze dalej o rozsyłaniu anonimowych informacji zawierających nieprawdziwe informacje na temat przetargu. „W związku z tym, że rozpowszechniane materiały mają charakter anonimów uniemożliwia nam to podjęcie kroków prawnych”. Wszystko to jest wprowadzaniem ministra w błąd ponieważ od ponad miesiąca do premiera i do mediów kierowane były nie anonimowe ale jawne zastrzeżenia ze strony zarządu Asseco. Prezes PZU: „Z rynku medialnego otrzymaliśmy informację, że dystrybuowaniem wymienionego szkalującego dobre imię PZU i zarządu rzekomo zajmuje/zajmowała się firma PR MDI Strategic Solutions”. Jest to szokujący fragment całej historii. Wynika z tego, że minister Budzanowski na podstawie plotki o „rzekomej” roli MDI w tej sprawie i w sytuacji gdzie o problemach PZU z przetargiem mówił wielokrotnie w mediach prezes Asseco, uruchamia ABW i CBA. Wysyła również pismo adresowane do spółek Skarbu Państwa o nieznanej nam treści.

Wprost: Pismo ma klauzulę tajności by nie dowiedzieli się o nim zainteresowani, czyli Gorzeliński i Kasprów.

MDI: Mikołaj Budzanowski wysyła pismo, któremu nadaje klauzulę tajności na podstawie plotki z „rynku medialnego” o „rzekomej” roli MDI jaką nadesłał mu prezes Klesyk. O problemach prezesa Klesyka z przetargiem w PZU można równocześnie przeczytać w gazetach od miesiąca a jego własne ministerstwo prowadzić już od miesiąca postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Jeżeli jest to na cokolwiek dowód to na poważne nadużycie stanowiska.

Wprost: Z pisma wynika, że znają jego tajną korespondencję i grożą mu konsekwencjami: „Pańskie pismo jest jawnym działaniem na szkodę naszej firmy i niespotykaną ingerencją urzędnika w działalność firm – piszą do Budzanowskiego właściciele MDI i przypominają mu, że przekazywanie nieprawdziwych informacji jest „oczywistym przestępstwem”.

MDI: Nadanie klauzuli tajności na pismo dotyczące plotki w sprawie prywatnej firmy i rozesłanie go do kilkunastu firm jest działaniem na szkodę firmy. Stosowanie takich metod wobec prywatnych przedsiębiorców jest zwyczajnym niszczeniem prywatnych firm i ludzi.

Wprost: – Budzanowski poczuł się zaszantażowany – tłumaczy bliski współpracownik ministra. Zrobiło na nim wrażenie, że tak szybko o wszystkim się dowiedzieli.

MDI: W piśmie MDI adresowanym do ministra Budzanowskiego piszemy wyraźnie, że: „W naszej ocenie jedynie pozyskanie przez Pana ministra nieprawdziwych informacji od osób trzecich na temat naszej działalności mogło spowodować podjęte przez Pana działania. Oczywistym przestępstwem jest celowe przekazywanie nieprawdziwych informacji Ministrowi Skarbu Państwa dlatego też deklarujemy wszelką pomoc w ustaleniu stanu faktycznego.” Jak można czuć się zaszantażowanym oficjalnym pismem adresowanym do ministra w którym ktoś proponuje pomoc wyjaśnieniu sprawy? Cezary Łazarewicz zna treść naszego pisma, cytuje je wybiórczo i oszukuje czytelników, że mogło dojść do „szantażu”. Zwracamy uwagę, że odczucie „szantażowania” o jakim pisze Łazarewicz nie pochodzi z ust ministra ale anonimowej osoby jaką „cytuje” Łazarewicz. Trzeba zauważyć, że w tekście Budznowski nawet się nie wypowiada. Łazarewicz jednak anonimowej osobie jaka opowiada o odczuciach ministra daje większą wiarę niż treści oficjalnego pisma jakie MDI wysłało do ministra Budzanowskiego.

Wprost: Zaraz dotarły do niego informacje, że ktoś zbiera na niego haki i rozpuszcza informacje o nim wśród dziennikarzy.

MDI: Anonimowa osoba mówi, że ktoś zbiera haki rozpuszcza informacje. Nie jest to minister ale ktoś kto poinformował Łazarewicza o odczuciach ministra. Nie wiadomo jakie haki i gdzie rozpuszcza.

Wprost: Dlatego o kontrowersyjnej działalności MDI poinformował ABW i CBA

MDI: Jakiej kontrowersyjnej działalności? Bardzo prosimy o napisanie przez Łazarewicza bo chętnie poznamy te haki i kontrowersyjne działania. Tekst powstał rok po poinformowaniu ABW i CBA. Jest to wystarczająca ilość czasu aby sam minister Budznowski lub MSP a przede wszystkim dziennikarz napisał jaki jest efekt tego zawiadomienia.

Wprost: – Skoro jest na rynku firma, która szuka haków to jest realne zagrożenie interesów państw – mówił współpracownikom Budzanowski.

MDI: Przypomnijmy: prezes Klesyk pisze pismo, że z „rynku medialnego” „rzekomo” coś wie o czymś. Minister Budznowski natomiast twierdzi, że jest to „realne zagrożenie interesów państwa”. Jeśli to prawda to mamy do czynienia z nadużyciem władzy przez konstytucyjnego ministra w stosunku do prywatnego przedsiębiorcy lub zwyczajnym szaleństwem.

Wprost: Poszedł z tym nawet do samego premiera Donalda Tuska. – Premier wykazał zaniepokojenie – powiedział po spotkaniu z nim.

MDI: Na podstawie plotki nadesłanej przez prezesa PZU i nigdzie nie potwierdzonej minister skarbu idzie do premiera i skarży mu się na „zagrożenie interesów państwa”. Rozumiemy zaniepokojenie premiera. Też byśmy je wykazali w związku ze stanem psychicznym własnego ministra. Nie dziwi nas to że wkrótce postanowił go odwołać jeśli ten robił takie numery.

Wprost: Do dziś nie udało się z całą pewnością dowieść, że to MDI stało za rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji wokół przetargu w PZU.

MDI: Ten cytat z sensacyjnego artykułu „Znaleźć haki na ministra” autorstwa Cezarego Łazarewicza właściwie pokazuje czym jest cały artykuł. Zbiorem insynuacji i manipulacji Cezarego Łazarewicza.