Teksty we „Wprost” za pieniądze

Cezary Łazarewicz opublikował artykuł dotyczący „ustawy akumulatorowej” i firmy MDI nie we „Wprost” ale w „Tygodniku Powszechnym”. Chociaż informacje o sprawie uzyskiwał jako dziennikarz „Wprost”. Kolejne teksty o MDI publikuje już z powrotem we „Wprost”. Dlaczego tak się stało? Dlaczego pierwszy tekst z serii o MDI musiał zostać „odpalony” gdzie indziej?

14 czerwca 2013 dziennikarz „Wprost” Cezary Łazarewicz ma gotowy tekst o sprawie „ustawy akumulatorowej”. Tekst we „Wprost” się NIE UKAZUJE. Zamiast artykułu 1 sierpnia lobbysta prowadzący oficjalnie działania w sprawie „ustawy akumulatorowej” otrzymuje ofertę z informacją „PILNE – współpraca z WPROST” z firmy Platforma Mediowa Point Group, właściciela „Wprost”. Z tym samym lobbystą rozmawiał wcześniej Cezary Łazarewicz jako dziennikarz „Wprost”. Propozycja jest prosta: artykuł dowolnej treści napisany przez dziennikarza „Wprost”.

Cytujemy: „Strona artykułu – 10 000 zł netto, materiał redakcyjny – dziennikarz Wprost lub gotowy materiał od firmy przed drukiem pełna autoryzacja tekstu i akceptacja layoutu.”

Firma Michała Lisieckiego oferuje również „publikację materiału redakcyjnego/wywiadu” właśnie we „Wprost” dotyczącym przerobu odpadów metalowych „lub inny temat w zależności od potrzeb”. Tekst według oferty miał się znaleźć w raporcie „Wprost” w dniu 26 sierpnia.
Artykuł Cezarego Łazarewicza o akumulatorach z „TP” miałby we „Wprost” około 5-6 stron. Czyli, krótko mówiąc już od 50-60 tys można we „Wprost” kupić dowolny tekst napisany przez dziennikarza „Wprost” jeśli zrobi się to za pośrednictwem PMPG. Oferta „Wprost” nie została przyjęta.

Minął miesiąc i tekst Cezarego Łazarewicza, dziennikarza „Wprost”, znalazł się w „Tygodniku Powszechnym”. Czy gdyby lobbysta zajmujący się akumulatorami zapłacił to ukazałby się pozytywny artykuł o sprawie napisany przez dziennikarza „Wprost” lub materiał redakcyjny? Oferta jest jasna: dowolny tekst podpisany nazwiskiem dziennikarza za 10 tys zł od strony zostanie umieszczony we „Wprost”.
W przesłanej ofercie właściciel stawia sprawę jasno: „Wprost” jest „NARZĘDZIEM” do publikacji tekstów dla firmy Platforma Mediowa Point Group. Jak sami się reklamują: „Kreujemy skuteczną i precyzyjną komunikację marketingową. Dzięki kompleksowości usług, synergii działań w ramach Platformy Mediowej Point Group oraz unikalnemu miksowi tradycyjnych i nowoczesnych mediów, zapewniamy sukces naszym klientom.” Czy gdyby MDI pozytywnie rekomendowało wydatek za kilkadziesiąt tysięcy we „Wprost”, jako firma doradzająca lobbystom w tej sprawie, to zamiast pseudoafery Cezarego Łazarewicza mielibyśmy artykuł o prawdziwych zagrożeniach dla środowiska?
Czym jest „Wprost”? Niezależnym tygodnikiem czy „narzędziem” dla interesów właściciela? W kolejnych tekstach opiszemy jak funkcjonuje układ stworzony przez Michała Lisieckiego i Sylwestra Latkowskiego.